Zadbaj o kapitał początkowy i podwyższ sobie emeryturę

...

Wciąż 4,5 mln przyszłych emerytów nie zgromadziło dokumentów potwierdzających zarobki i staż pracy. Jeżeli ich nie odnajdą, mogą na starość dostawać grosze. Z każdym rokiem szansa odnalezienia dokumentów maleje. Od 1999 r. każdy z nas ma indywidualne konto emerytalne w ZUS, na które co miesiąc pracodawca przekazuje z pensji składki emerytalne. Przed 1999 rokiem takich kont nie było.

Pracodawca przesyłał składki za wszystkich pracowników zbiorczo i trafiały one do jednego worka. ZUS od kilku lat ma za zadanie rozdzielić te "zaległe" składki (sprzed 1999 r.) pomiędzy poszczególnych pracowników. Składki osób, które pracowały przed 1999 rokiem, nazywamy kapitałem początkowym. Oblicza go Zakład Ubezpieczeń Społecznych na wniosek pracownika. To znaczy, że każdy z Polaków musi sam złożyć odpowiedni formularz do Zakładu o wyliczenie kapitału początkowego. Problem w tym, że wiele osób tego nie zrobiło.  Na 12 mln uprawnionych tylko ok. 7,5 mln osób ma wyliczony kapitał początkowy.

Co z pozostałymi 4,5 mln? Dlaczego nie składają wniosków? Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR, podejrzewa, że część z nich nic o wnioskach nie wie, inni odkładają sprawę na później na zasadzie: jak będę przechodził na emeryturę, to wszystko załatwię, teraz nie mam do tego głowy. Tyle że czas działa na ich niekorzyść.

Co to jest kapitał początkowy?

To taki emerytalny posag. ZUS musi go ustalić, aby wyliczyć naszą emeryturę. Inaczej mówiąc, kapitał początkowy to suma pieniędzy zgromadzonych (przed 1999 r.) na naszym koncie emerytalnym w ZUS na poczet przyszłej emerytury.

Kto powinien wystąpić o wyliczenie kapitału? Osoby urodzone po 31 grudnia 1948 roku, które do 1 stycznia 1999 r. przepracowały co najmniej sześć miesięcy i jeden dzień. Kapitału początkowego nie wylicza się więc osobom, które urodziły się przed 1 stycznia 1949 r., rozpoczęły pracę po 1 stycznia 1999 r., przed 1999 r. przepracowały mniej niż sześć miesięcy. Im większy kapitał początkowy, tym większa przyszła emerytura.

Jak się do tego zabrać?

Aby ustalić kapitał początkowy, musimy złożyć do swojego oddziału ZUS:

* wniosek o ustalenie kapitału początkowego (druk ZUS Kp-1),

Podajemy tu m.in.: dane identyfikacyjne wnioskodawcy, nazwisko, imię, datę urodzenia, numer PESEL, adres zamieszkania i do korespondencji;

* wypełniony kwestionariusz dotyczący okresów składkowych i nieskładkowych (druk ZUS Rp-6).

Podajemy m.in.: początek i koniec każdego okresu składkowego i nieskładkowego (dzień, miesiąc, rok), nazwy zakładów pracy lub nazwiska i adresy pracodawców, okres pozostawania bez pracy, pobierania zasiłku dla bezrobotnych, przebywania na urlopie wychowawczym, korzystania z urlopu bezpłatnego;

* potrzebne będą też świadectwa pracy lub zaświadczenia pracodawców potwierdzające zatrudnienie przed 1999 r.;

* zaświadczenie o wynagrodzeniu (druk ZUS Rp-7), które wystawia pracodawca, lub potwierdzenie wysokości zarobków sprzed 1999 r. wystawione przez archiwum.

UWAGA! Druki potrzebne do ustalenia kapitału początkowego dostaniemy za darmo w każdym oddziale ZUS. Możemy je też pobrać ze strony internetowej www.zus.pl.

Gdy firma splajtowała

Jak napisaliśmy wyżej, aby wystąpić o wyliczenie kapitału początkowego, musimy dostarczyć świadectwa pracy i informacje o zarobkach sprzed 1999 roku. Na tej podstawie Zakład zdecyduje, czy dopisze do naszego konta kilka, kilkadziesiąt, czy kilkaset tysięcy. ZUS sam nie wie, ile przed reformą przyszły emeryt zarabiał - nie wie więc, ile dopisać składek do konta.

Jeśli nasz zakład pracy jeszcze istnieje, idziemy do pracodawcy i odbieramy stosowne dokumenty. - Zgromadzenie odpowiednich dokumentów z mojego zakładu pracy zajęło mi cztery miesiące - opowiada pan Tadeusz z Płocka. - Nie było łatwo.

Zdarza się jednak często, że zakład zdążył splajtować. Co wtedy?

Poszukaj dokumentów w archiwach państwowych i prywatnych. Tam może być przechowywana dokumentacja z twojego zlikwidowanego przedsiębiorstwa. Jak szukać i gdzie - dowiesz się na stronie internetowej www.zus.pl. Zakład zamieszcza tam bazę zlikwidowanych lub przekształconych zakładów pracy. Jeśli twojego zakładu tam nie ma, ZUS daje wskazówki, gdzie dokładnie szukać dokumentacji po nieistniejącej firmie. Informacje możesz też uzyskać w urzędzie wojewódzkim, na którego terenie zakład się znajdował. Wystarczy zapytać urzędnika (w punkcie informacyjnym czy centrali urzędu), która komórka urzędu lub jakie archiwum na terenie województwa zajmują się dokumentacją akt pracowniczych po upadłych zakładach. Możesz też zwrócić się do archiwów resortowych.

- Na zwykłego człowieka przerzucono obowiązek udowodnienia, gdzie pracował, ile zarabiał, czy był np. na urlopie wychowawczym. I jest problem. Z każdym rokiem szansa odnalezienia dokumentów maleje - przyznaje Jolanta Louchin, dyrektor Archiwum Państwowego Dokumentacji Osobowej i Płacowej w Milanówku. To właśnie m.in. do jej archiwów kierują pierwsze kroki Polacy w poszukiwaniu dokumentów potrzebnych ZUS.

- Codziennie zgłaszają się do nas zrozpaczeni ludzie. Często nic nie możemy zrobić. Bo po dokumentach z ich upadłych czy zamkniętych zakładów nie ma śladu. Pracodawcy nie zadbali o to, choć dokumenty powinny być przechowywane przez 50 lat - dodaje Jolanta Louchin.

Pani Barbara ma 28-letni staż pracy. Zakład, w którym pracowała przez 14 lat przed reformą, upadł. Od roku nie może zdobyć dokumentów płacowych. Z jej wyliczeń wynika, że jeżeli ich nie znajdzie, na starość będzie dostawać o 220 zł brutto mniej, niż powinna. Inni są w podobnej sytuacji.

Jolanta Louchin zapewnia, że zgłaszają się też żony i dzieci zmarłego w wypadku pracownika. Chcą potwierdzenia, że mąż czy ojciec pracował, aby pobierać po nim odpowiednio wyliczone świadczenie. - Przychodzą, nie wiedząc nic. Nie znają nawet nazwy zakładu, który istniał w latach 70. czy 80. Wiedzą tylko, że zmarły chodził codziennie rano do pracy, i tyle. Pomagamy, jak możemy. Pokazujemy nasze zbiory, kontaktujemy z innymi archiwami. Nie zawsze jednak to się udaje - dodaje dyrektor Louchin.

- Te dokumenty w przeważającej części są w formie papierowej. Niszczą się, blakną. Za kilka lat mogą być nie do odczytania - ostrzega dr Wojciech Nagel, specjalista od ubezpieczeń społecznych.

A może świadek

Jeśli w archiwach nie ma śladu po twoich dokumentach o zatrudnieniu, możesz poszukać świadków, którzy potwierdzą, że pracowałeś w danym zakładzie. Zgodnie z prawem świadka możesz powołać, jeśli zaginęły dokumenty sprzed 15 listopada 1999 r. Może on potwierdzić: rodzaj wykonywanej przez ciebie pracy, zajmowane stanowisko, czy była to praca stała, w pełnym lub niepełnym wymiarze czasu, sezonowa albo dorywcza, ile godzin dziennie pracowałeś, ile dni w tygodniu, jak długo pracowałeś w danym miejscu, czy w trakcie wykonywania pracy byłeś ubezpieczony.

WAŻNE. To świadek musi udowodnić, kiedy z tobą pracował. Jak? Przedstawiając jak największą liczbę faktów dotyczących wspólnej pracy. Im więcej szczegółów przedstawi, tym większa szansa, że ZUS zaliczy ci do emerytury kolejne lata pracy.

Odwołaj się

Nie zawsze nasze starania o wyliczenie kapitału początkowego kończą się sukcesem. Wskazuje na to choćby list pani Ewy.

"Skoro namawiacie opornych emerytów do składania dokumentów, dobrze by było uprzedzać, ile lat walki z ZUS-em ich czeka, kiedy już zdobędą dokumenty wymagane do naliczenia kapitału początkowego (o ile w ogóle coś znajdą) i złożą je. Ja po prawie 8 latach nadal nie mam wyliczenia; 3 lata temu ZUS w Legionowie odesłał mi oryginały złożonych przeze mnie dokumentów z adnotacją, że naliczą mi kapitał początkowy w późniejszym terminie. Wcześniej ponad rok przeszukiwałam wszelkie możliwe archiwa w poszukiwaniu dokumentów płacowych nieistniejących firm, z których mam świadectwa pracy, ale nie mam druków RP-7, które przecież wtedy nie istniały. Jest to daremny trud, bo nawet kiedy odnalazłam np. listy płac z miejsca, w którym pracowałam 2 lata, ale brakowało części dokumentów ze środka, to ZUS nie chciał uznać tego okresu, mimo świadectwa pracy potwierdzającego cały czas zatrudnienia. Ponieważ moje szanse na wcześniejszą emeryturę w międzyczasie przepadły, a do normalnej mam jeszcze półtora roku, na razie dałam sobie spokój z tą walką, która doprowadziła mnie tylko do ciężkiej depresji. Próbuję jakoś przeżyć do tej fantasmagorycznej emerytury, co nie jest łatwe, jako że od 10 lat miewam tylko prace zlecone, a mój stan zdrowia się pogarsza".

Wszystkim osobom w sytuacji podobnej do pani Ewy radzimy się odwołać. To nic nie kosztuje.

Jak to zrobić?

Osoba niezgadzająca się z wydaną decyzją ma prawo wnieść odwołanie w ciągu miesiąca od doręczenia decyzji w sprawie emerytury do okręgowego sądu pracy i ubezpieczeń społecznych.

Odwołanie wnosi się za pośrednictwem oddziału ZUS, który wydał decyzję.

Przykład.

[IMIĘ, NAZWISKO, ADRES, NIP]

Nie zgadzam się z decyzją z dnia [DATA] w mojej sprawie podjętą przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

[TU WYJAŚNIAMY POWODY, TZN. DLACZEGO NIE ZGADZAMY SIĘ Z DECYZJĄ].

Na końcu można napisać:

Proszę, aby rozstrzygnięciem mojej sprawy zajął się sąd.

[PODPIS I DATA].

Niska emerytura

- Osobom, które wniosków nie złożą odpowiednio szybko, grożą bardzo niskie emerytury - komentuje Wojciechowski.

Już z prognoz Ministerstwa Pracy wynika, że te świadczenia w najbliższych 20, 30 latach będą niskie - niższe nawet o jedną trzecią od obecnych. Powód? Nie będzie już dopłat z budżetu państwa. Po reformie emerytalnej sprzed 11 lat nasze przyszłe świadczenia zależą już tylko od tego, ile w ciągu lat pracy sami sobie uzbieramy. Brak udokumentowanego kapitału początkowego może je ściąć w porównaniu z obecnymi emeryturami nawet o połowę.

WAŻNE. Nie ma wyznaczonego terminu, do kiedy powinniśmy wystąpić z wnioskiem o ustalenie kapitału początkowego. Ale jak pisaliśmy wyżej, im szybciej to zrobimy, tym lepiej.

Listy z ZUS

O tym, że emerytury będą niskie - jeżeli nie zadbamy o kapitał początkowy - mogą się przekonać Polacy, którzy dostali z ZUS specjalne listy. Taki list ZUS ma obowiązek nam wysyłać.

List od ZUS to "Informacja o stanie konta ubezpieczonego w ZUS według stanu na... (tutaj co roku Zakład podaje określoną datę, do jakiej podliczył nasze składki).

Zakład wysyła Polakom listy, w których podaje, jaka będzie ich emerytura. Dla wielu osób to szok!

Dlaczego?

Niektórzy po odebraniu listu od ZUS nie mogli uwierzyć, że ich emerytura będzie tak niska. Zarabiająca dzisiaj 10 tys. zł pani Ewa, dyrektorka w firmie ubezpieczeniowej, właśnie dowiedziała się, że jej emerytura wyniesie 2,1 tys. zł. - I za co będę miała utrzymać dom, skoro dzisiaj za czynsz, światło, gaz, garaż płacę 1,9 tys. zł? - denerwuje się. 45-letnia dziś lekarka, która obecnie zarabia 6 tys. zł brutto, dostanie 1,8 tys. zł brutto. A pan Zbigniew zarabiający 3,1 tys. będzie miał na starość 1,6 tys. zł.

Co jest w liście z ZUS?

Najważniejsze są dwa pierwsze punkty.

Punkt 1. To nasze odłożone i zwaloryzowane składki emerytalne w ZUS (I filar) od stycznia 1999 r. do grudnia... (tu ZUS wpisuje rok, do którego podliczył składki, np. 2009 czy 2010 r.).

Punkt 2. To zwaloryzowany kapitał początkowy, o którym dziś piszemy (przypomnijmy jeszcze raz - dotyczy tylko osób, które pracowały przed 1999 r.).

Oto kilka przykładów z listów wysyłanych przez ZUS. Pani Maria, 44 lata, pracuje od marca 1991 r., skończyła studia. Nie była na urlopie wychowawczym. Przez wszystkie lata pracy zebrała 116 tys. zł składek w ZUS, dodatkowo 178 tys. kapitału początkowego. Gdyby dziś przestała pracować i na emeryturę odeszła w wieku 60 lat, dostałaby 1244 zł emerytury. Gdyby nadal odkładała składki w obecnej wysokości aż do sześćdziesiątki, jej emerytura wzrosłaby do 2161 zł.

Pani Maria miała szczęście - udało jej się zebrać wszystkie potrzebne dokumenty do naliczenia kapitału początkowego, choć ostatnie dokumenty potwierdzające lata pracy w zlikwidowanym już zakładzie pracy zdobyła dopiero w 2008 r. Dzięki tym dokumentom mogła do swojego kapitału początkowego doliczyć dodatkowe 40 tys. Co, gdyby nie udało się tych pieniędzy dopisać do kapitału? Jej emerytura byłaby niższa o kilkaset złotych.

Inny przykład.

Pani Wioletta, 37 lat, przez 17 lat pracy zebrała 62 tys. zł składek w ZUS i 60 tys. kapitału początkowego. Zakład wyliczył jej emeryturę na 522 zł, gdyby w tym momencie zakończyła pracę. Gdyby pracowała do osiągnięcia wieku emerytalnego, mogłaby liczyć na 1193 zł.

Archiwum Ministerstwa Gospodarki (dotyczy zlikwidowanych zakładów pracy z sektora przedsiębiorstw), pl. Trzech Krzyży 3/5, 00-507 Warszawa, tel. 22 870 21 96, www.mg.gov.pl, e-mail: •Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.• ;

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński 2011-04-07, ostatnia aktualizacja 2011-04-07 10:52:51.0